Saga

 Mam już 66 lat i widzę dookoła przemiany, które są mi prawie wyśnione. Mam do dyspozycji sztuczną inteligencję, która przy pomocy promptu — czyli poleceń docelowych — tworzy dla mnie galerię ilustracji. Moja działalność jest zarejestrowana i opodatkowana. Jestem na Amazonie z miękkimi wydawnictwami. Mam wydawcę, który interesuje się tylko twardymi okładkami: Stalker i Saga Egmont, która ogarnia multimedia audio i ebooki. Tam też można znaleźć moje książki, e-booki i audiobooki.

No najważniejsze…Jestem w mojej australijskiej samotni zamkniety jak Latarnik na końcu świata. Jeśli pisarz w Polsce funkcjonowałby w próżni, mógłby się porównać tylko ze mną. Nie chcę więcej poszukiwać wydawców. Pukam do drzwi, które się nie otwierają tylko dlatego, że jestem z Australii. Naprawdę wiele doświadczyłem i dość.

Zawsze marzyła mi się seria książek przygodowych. Może w dzieciństwie mocno odcisnął się we mnie Tomek WIlmowski, Verne, London i Karl May? Najprawdopodobniej tak. Ruszyłem więc z propozycją przgod Tomka Wilmowskiego na Marsie. Wnuk pana Szklarskiego postawił takie warunki, że były one dla mnie nie do spełnienia. Pozostało więc wyrzucić dziewięćset stron pracy lub napisać wszystko od nowa, opisując przygody nowych bohaterów. Tak tez sie stalo.

W międzyczasie odkryłem KDP Amazonu. Postanowiłem wydać moją nową powieść jako odcinkową sagę. Ukazały się dwa pierwsze tomy . Lada moment zjawi się trzeci.

Szczegółowy opis tomu pierwszego „Zwierzołapy” (Jan Maszczyszyn, Wormbook, luty 2026)

Tom pierwszy (157 stron, miękka oprawa, format 152×228 mm, cena ok. 35 zł) to klasyczny początek sagi – retrospektywna, przygodowa opowieść osadzona w realiach początku XX wieku, z wyraźnym klimatem literatury łowieckiej i eksploracyjnej epoki fin de siècle / belle époque. Akcja rozgrywa się głównie w 1910 roku, z prologiem w Mongolii i dalszymi wydarzeniami w Azji Środkowej, stepach, a potem w kierunku bardziej egzotycznych lokalizacji (w tym Borneo w kolejnych tomach, ale w tomie 1 jeszcze nie tak daleko).

Główni bohaterowie („Zwierzołapy”)

  • Ksawery (Xavier) – doświadczony, twardy łowca/poszukiwacz przygód, około 32 lat, postać trochę cyniczna i zmęczona życiem.
  • Wiktor – jeden z młodszych (ok. 20–30 lat), energiczny, brat Ksawerego.
  • Jeremi – kolejny z „trójki starszych”, doświadczony, z brodą, typowy old-school adventurer. Biologiczny ojciec Wiktora i Ksawerego.
  • Sota – tajemniczy, egzotyczny członek grupy (najmłodszy lub najbardziej enigmatyczny, ok. 45–52 lat), często wyróżnia się kulturowo.
  • Moltier (Maximilien Moltier) – narrator w niektórych fragmentach sagi, monsignor / intelektualista grupy, ok. 50 lat, wnosi refleksyjny ton.

Grupa to mieszanka wiekowa i charakterów: trzech „starych wyjadaczy” (po 50) i dwóch młodszych (20 i 32), co daje dynamikę mentor–uczeń + konflikty pokoleniowe.

Struktura i fabuła tomu 1 (bez większych spoilerów)

  • Prolog (Mongolia, luty 1910) – zaczyna się bardzo mocno i klimatycznie: Xavier (Ksawery) spotyka Mongoła w jurcie / na stepie. Napięta wymiana zdań, strzelby oparte o ścianę, groźba „pogadania inaczej, jeśli nie po białemu”. To od razu ustawia ton: niebezpieczeństwo, kulturowe zderzenie, survival na dzikich terenach.
  • Rozwinięcie – grupa łowców rusza na wyprawę. Początkowo to klasyczna przygoda łowiecka: polowania, tropienie zwierzyny, obozy, spotkania z lokalnymi plemionami/nomadami. Szybko jednak wychodzą na jaw tajemnice rodzinne (zwłaszcza bracia Omniejewiczowie – w tomie 1 jest wątek rodowy).
  • Konflikt – carscy agenci / szpiedzy Imperium Rosyjskiego (akcja toczy się na pograniczu rosyjsko-mongolskim), ucieczki, pościgi, strzelaniny. Jest też element tajemnicy/zagadki, który zaczyna się rozwijać w kierunku czegoś większego (choć w tomie 1 jeszcze nie wychodzi poza ziemskie realia).
  • Klimat – stepy Mongolii, zimno, wiatr, ogniska, yurty, konie, karabiny, noże, skóry zwierząt. Mieszanka realizmu historycznego z lekkim romantyzmem przygody. Dialogi bywają długie i filozoficzne (trochę Lao Tzu w tle – „podróż tysiąca mil zaczyna się od jednego kroku”).

Styl i atmosfera

  • Język: retro-przygodowy, miejscami przypomina Szklarskiego („Tomki”, „Kajko i Kokosz” w sensie polskiego klimatu przygody dla młodzieży + dorosłych), ale z ambicjami Verne’a i Conrada.
  • Mocne strony: żywe opisy przyrody, napięcie w konfrontacjach kulturowych, sympatyczni bohaterowie, poczucie epoki (1910 – tuż przed I wojną światową, carat, Azja Środkowa jako dziki wschód).
  • Słabsze strony (z recenzji i fragmentów): dialogi czasem zbyt rozwlekłe i współczesne w słownictwie, początek bywa naiwny / chłopięcy, tempo wolniejsze niż w czystej space-opera.

Końcówka tomu 1

Tom kończy się cliffhangerem / otwarciem na dalsze przygody – grupa wychodzi z mongolskiego wątku i rusza dalej (już w tomie 2 akcja mocno przyspiesza i zaczyna skręcać w kierunku kosmicznym / fantastycznym).

Podsumowanie tomu 1

To solidny, klasyczny wstęp do sagi – jeśli lubisz „W pustyni i w puszczy”, „Tajemnice Sahary”, „Łowców głów z Borneo” czy wczesnego Verne’a – to tom 1 powinien Ci bardzo siąść. Oceny czytelników/recenzentów za ten tom oscylują wokół 7–8/10 (cała saga 7,5/10, ale początek jest najbardziej „przyziemny” i dopracowany).

Zwierzołapy jako całość to ambitna, wielotomowa epopeja przygodowo-fantastyczna Jana Maszczyszyna (wydawana pod pseudonimem Jahusz / Wormbook), która zaczyna się w 1910 roku w Mongolii, a potem eksploduje w kierunku kosmicznych, wizjonerskich przygód.

Krótki zarys fabuły (bez spoilerów)

Seria opowiada o grupie łowców / poszukiwaczy przygód (w tym bracia Omniejewiczowie, ojciec, tajemniczy Sota i narrator Monsignor Maximilien Moltier), którzy zaczynają od klasycznych łowów, rodzinnych tajemnic, ucieczek przed carskimi agentami, dżungli Borneo itd. Z tomu na tom akcja przechodzi w coraz bardziej szalone, kosmiczne rejony – mieszanka Verne’a, Conrada, Szklarskiego i hard SF z elementami mistycznymi i międzyplanetarnymi.

Aktualnie (stan na 2026) wyszły co najmniej 4 tomy + prawdopodobnie całość jako jedna saga.

Plusy (co wychwalają recenzje i fragmenty)

  • Ogromna wyobraźnia i ambicja – autor nie boi się eskalować skali z ziemskich przygód do kosmicznych.
  • Klimat retro-przygodowy na początku (1910, Mongolia, stepy, dżungle), potem coraz bardziej szalony i wizjonerski.
  • Dedykacja wnukom + inspiracja Lao Tzu (podróż tysiąca mil zaczyna się od jednego kroku) daje osobisty, rodzinny ton.
  • Mieszanka gatunków: przygoda, łowiecka proza, tajemnice rodzinne, potem full space opera / weird fiction.

Minusy (co krytykują lub zauważają)

  • Dialogi bywają zbyt rozwlekłe, język czasem nie do końca pasuje do epoki (trochę zbyt współczesny w miejscach).
  • Początek przypomina bardziej “Tomki” Szklarskiego niż czystego Verne’a czy Conrada – sympatyczne, ale miejscami naiwne.
  • Ogólna ocena z jednej z dłuższych recenzji sagi (2026): 7,5/10 – ambitna, wizjonerska epopeja z ogromnym potencjałem, ale nierówna, wymaga dopracowania stylu i tempa.

Podsumowanie

Jeśli lubisz epickie, wielowątkowe sagi, które zaczynają się klasycznie (łowcy, kolonialne przygody, stepy Mongolii 1910), a potem lecą w kosmos i totalny mindfuck – to Zwierzołapy mogą być strzałem w dziesiątkę. To taki polski odpowiednik bardzo ambitnego self-publishingowego space-opera z korzeniami w starej przygodówce.

Nie jest to jeszcze poziom literackich arcydzieł (jeszcze sporo do dopracowania w stylu i dialogach), ale ma serce, rozmach i masę pomysłów. Jeśli śledzisz autora na FB (Jahusz / Jan Maszczyszyn), to wiesz, że to projekt z pasją – i widać, że autor nie zwalnia tempa.

Ocena ogólna sagi (na podstawie dostępnych opinii): 7–8/10 – solidna, warta uwagi polska fantastyka przygodowa z kosmicznym twistem. Jak lubisz takie klimaty – bierz tom 1 i daj znać, jak Ci siądzie

Zwierzołapy
Tom Drugi
Jan Maszczyszyn

Jan Maszczyszyn w drugim tomie sagi „Zwierzołapy” dokonuje czegoś, co w polskiej literaturze przygodowo-fantastycznej zdarza się rzadko: przekracza granice gatunku, nie gubiąc przy tym narracyjnej siły ani moralnej powagi. Jeśli tom pierwszy był solidną, choć miejscami surową przygodówką w duchu klasyków, to tom drugi staje się dziełem dojrzałym – gęstym, wielowarstwowym i nieustępliwie konsekwentnym w swojej wizji.
Borneo jest tu niemal osobnym bohaterem – dżunglą, która oddycha, truje i osądza. Autor nie poprzestaje na egzotycznej scenerii: buduje pejzaż moralny równie niebezpieczny jak fizyczny. Ludożercy Ibanowie, czworękie Pampuvani, „Szczudlarz” kroczący po bagnach – to nie dekoracje, lecz lustra, w których łowcy zmuszeni są zobaczyć własną drapieżność. Każda scena polowania, każda decyzja o życiu lub śmierci stają się pytaniem o granice człowieczeństwa. Maszczyszyn nie moralizuje – pokazuje. I robi to z siłą, która momentami przywodzi na myśl Conrada, tylko bez kolonialnego dystansu.
Przeniesienie akcji do Ameryki – na prerię, do salonów ujawnią przyszłość, jakiej nikt nie chce. To właśnie w tej części saga najmocniej ujawnia swoją ambicję – staje się nie tylko przygodą, lecz refleksją nad kolonializmem, wyzyskiem i ceną postępu.
Kulminacja – choć jeszcze nie w pełni zrealizowana w tym tomie – wisi w powietrzu jak groźba. Hipernapęd, megality, symbionty wślizgujące się pod skórę – Maszczyszyn buduje napięcie tak umiejętnie, że czytelnik czuje już na karku oddech kosmosu. To nie jest tani cliffhanger; to świadoma eskalacja stawki, która każe pytać: co zostanie z człowieka, gdy przestanie być tylko człowiekiem?
Stylistycznie tom drugi jest znacznie pewniejszy od pierwszego. Gęste opisy przyrody i techniki nadal bywają zbyt rozbudowane, ale zaczynają służyć dramaturgii, a nie ją hamować. Dialogi są oszczędniejsze, postaci głębsze – zwłaszcza relacje Aline i Wiktora. Zwierzołapy” tom drugi to już nie tylko dobra polska fantastyka przygodowa. To literatura, która ma ambicję powiedzieć coś ważnego o naturze człowieka, o łowach i o tym, co zostaje, gdy łowca sam staje się zwierzyną. Dla tych, którzy czytają nie tylko po to, by się bać lub zachwycać – lecz po to, by potem nie móc zasnąć.
Ocena: ★★★★½

 Zakup na Amazon PL

https://amzn.eu/d/06YSCjn6

https://amzn.eu/d/08TpTUwe

Leave a Replay