“Celebrant ” — Na Szortalu

Link do grudniowego Szortala poniżej:

 

http://szortal.com/nawynos           

Photo: http://szortal.com/nawynos

  Celebrant

 

 

      Jan Maszczyszyn       

              

               Drzwi Petrsburskiego Instytutu Historii Alternatywnych rozpoznały ją z daleka. Mechanizm postarał się nawet o gorący nawiew powitalny. Uśmiechnęła się szeroko. Na jej twarzy właściwie oznaczało to gwałtowny taniec szminki.

             – Dzień dobry Olegu Wasilejewiczu – rzuciła machinalnie w kierunku skupionego ponad krzyżówką wartownika.

              – Dzień dobry Iriono Mikołajewna.

               Irina przeszła ciemny korytarz, zadudniła buciorami na schodach i otworzyła  od tygodnia zamknięte na głucho drzwi gabinetu. Przebrała się w swojej szafce. Wciągnęła na siebie wszystko w odpowiedniej kolejności i zamknęła się w łazience. Tylko ona wiedziała, że w kabinie natrysku mieści się z trudem przemycone gniazdo przeskoku. Należało jedynie przesunąć kurek gorącej wody do pozycji start.

              Wyszła w sraczu Tymczasowej Republiki Rad. Nawet udawała, że uwierają ją obszerne filcowe majtki pod spódnicą.

                 – No proszę, Irina Mikołajewna.– Głos wydał jej się wyraźnie znajomy – Gdzie to towarzyszka była tyle czasu. Spóźniła się towarzyszka z moim przemówieniem – dodał z wymówką w głosie.

                 – Dobra, dobra Wladimirze Ilijiczu. – Łysy jegomość lubił jak przesuwała linią swoich  piersi po  jego wątłej klatce piersiowej. Z lekka go nawet popchnęła. – Jak tatko będzie trzymał buźkę krótko, to może będziemy mieli wieczorem czas na jakiś rewolucyjny wystrzał z Aurory?

                  – To znaczy, że w pałacu Zimowym wszystko już rozpalone?

                  – Rozpalone, rozpalone.  – Nie traciła czasu na rozmowę. -  Będę czekała w łaźni. Pamiętacie, że to dzisiaj po obiedzie? – zapytała, mrugając porozumiewawczo okiem.

                     - A pamiętam, pamiętam…

                                                              *****

                 Lenin przyszedł na czas. Denerwował się. Patrzył na biologicznego sobowtóra, nerwowo przygryzając dolną wargę.

                  – Jak mówiłam wcześniej, towarzyszu Iljiczu, ten model pochodzi z animistycznej wystawy niemieckiego artysty Gunthera von Hagensa. To genialny i jedyny w swoim rodzaju egzemplarz. Pracuje, chodzi i przemawia jak nakręcony. Nikt się nie zorientuje. Tutaj, w tym świecie czekają was wkrótce trzy, czy cztery wylewy, wózek inwalidzki i w końcu śmierć w wieku pięćdziesięciu trzech lat. Przeniesiemy was sto lat w przyszłość, w listopad roku 2017. Czeka was pełny wypas. Mnóstwo napojów energetycznych, Internet z blogami ideologicznymi i dozgonna wdzięczność klasy robotniczej. Wszystko to za jedną drobną przysługę.

Link dalej – proszę….

 

http://szortal.com/node/3978